Wigilia na Spiskiej 2017
>> czytaj więcej
Jan Dziędziora - wernisaż wystawy
>> czytaj więcej
Nagrodzone Dyplomy 2016
>> czytaj więcej
Zapraszamy do polubienia nas na facebooku:

Rekrutacja - Instytut Edukacji Artystycznej APS w Warszawie



oraz

Instytut Edukacji Artystycznej Aps



NAUKA / WYSTAWY / MARIA KIESNER W SYNFONI VARSOVII
Maria Kiesner zaproszenie
<
1 / 10
>
>>

MARIA KIESNER "BUDYNKI"

Maria Kiesner maluje cały czas ten sam motyw. Architekturę na tle nieba. Tych płócien jest bardzo dużo. Malowane są od wielu lat w charakterystyczny sposób. W zasadzie jest to ciągle ten sam obraz. Portret domu. Bryła budynku w określonej sytuacji świetlnej. Domy, ich całe pierzeje, okna, gzymsy, kominy, schody, mosty, wszystko to ustawione na tle nieba, raz ciemnego innym razem jasnego. Budynki w cieniu lub w słońcu, w dramatycznych kontrastach lub w ponurej poświacie są niby podobnie malowane ale za każdym razem osobne. Oglądając kolejne wystawy artystki możemy zauważyć, że można znaleźć nieskończoną ilość wariantów tego tematu. Siłą tych prac jest to że mamy do czynienia z obrazami, w których stajemy na przeciwko budynku raz jako giganci którzy studiują pejzaż jak makietę, a kiedy indziej jako malutkie postaci na tle przytłaczających nieosiągalnych murów. Mimo inspiracji fotografią zgubiona jest optyczna niezręczność tego medium. Na fotograficznej odbitce możemy wyobrażać sobie czego nie ma w kadrze, w obrazach Marii Kiesner możemy to zobaczyć. Deformacja pojawia się wtedy gdy potrzeba jest wzmocnić poczucie monumentalności. Redukcja elementów potęguje surowość. Zbędny detal gubiony jest z premedytacją wybrednego retuszera, który nad ornament stawia klarowność proporcji. Wszystko zaczyna się od fotografii, gotowej, znalezionej, z reguły wybitnej, ale często też banalnej, pocztówkowej, użytkowej. Nowością jest to że artystka zaczęła sama robić sobie fotograficzne pierwowzory z których maluje. Maria Kiesner traktuje aparat jak szkicownik w którym notuje proporcje architektury, zachwyt porą dnia, dziwny detal. Gdyby więc poszukiwać czegoś nowego w jej nudnie konsekwentnej drodze to właśnie fakt że ośmieliła się robić zdjęcia do obrazów. Wpłynęło to na jakość tych prac. Mam wrażenie, że czuje się to że malarka wie więcej o portretowanym przez siebie motywie. Nie musi dopowiadać cudzych zdjęć, potęgować wrażenia wywołanego przez kogoś innego ale opowiada swoją własną historię od samego początku.

Synfonia Varsovia ul. Grochowska 272 Warszawa

21.10.2011 - 4.11.2011

wystawa przygotowana przy spółpracy Bochenska gallery 2011